Przeprowadziłam się, nowa szkoła, nowi ludzie, nowe znajomości. Pierwszy dzień, masakra, denerwowałam się. Weszłam do klasy i wszyscy zwrócili na mnie wzrok, usiadłam w przedostatniej ławce od okna. Gdy wyjmowałam zeszyt ktoś jeszcze wszedł do klasy, okazało się, że on (bo to był chłopak) siedzi właśnie w tej ławce. Uśmiechnął się do mnie i usiadł obok.
Lekcja minęła spokojnie, wreszcie zabrzmiał dzwonek na przerwę. Czas na lunch. Usiadłam z moimi nowo poznanymi znajomymi (Jane, Vivianne, Michael), a Matthew (tak właśnie miał na imię ten przystojny chłopak, który usiadł ze mną na chemii) siedział przy stoliku najbardziej znanych i w ogóle dla "szlachty". Jadłam swoje jabłko lecz on tylko siedział, rozmawiał i patrzył się często na nasz stolik, nie jadł. Cóż zadzwonił dzwonek i wszyscy się rozeszli do klas. Lekcje leciały jak lekcje. Po ostatnim dzwonku wyszłam ze szkoły na parking (bo tylko tędy mogę dojść do domu), tam właśnie siedział Matthew w swoim aucie, które srebrne poblaskiwało w słońcu myślałam, że czekał na swoich znajomych, ale się pomyliłam, czekał na mnie. Spytał czy może podwieźć mnie do mojego domu, na początku to nie wchodziło w grę lecz w końcu się zgodziłam. Gdy jechał czułam czułam w nim coś magicznego, coś co przyciąga. Rozmawialiśmy o tym na jakie przedmioty ja chodzę, na jakie przedmioty on chodzi. Aż w końcu dojechaliśmy do domu. Podziękowałam za pomoc i weszłam do środka, w pokoju zastanawiałam się co tak magicznego w nim czułam... Wreszcie przyjechał z pracy mój ojciec, długo jest w biurze... podgrzałam mu obiad i rozmawialiśmy o tym jak mój pierwszy dzień w szkole i czy zapoznałam się z nowym miejscem.
Po rozmowie wyszłam z psem (Pepcia, maltańczyk) na spacer pochodziłyśmy trochę po lesie i okolicy... pies się wybiegał i przyznam, że ja też. W domu odrabianie lekcji, wieczorna toaleta i sen. PRZYŚNIŁ MI SIĘ ! Jeju.. co się ze mną dzieje nie mogę o nim zapomnieć. Ciekawe czy on o mnie też.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz